niedziela, 18 października 2015

V. Układy w Zaczarowanym Lesie cz. 2


Woda życia? To chyba jakaś paranoja. Bajka! Nie można podążać za urojeniem, fantazją zupełnie obcej staruszki, która w dodatku przekonana jest o szalonym pokoleniowym powiązaniu - daleka wnuczka pierwszego poszukiwacza Wody Życia?
Z całą pewnością jest to jeden wielki obłęd.
Naprawdę? Więc jeśli tak, to dlaczego Emma wbrew swoim myślą, wpatrywała się błagalnie w David'a domagając się prawdy.
Nie. Nie. Zbyt dużo wątpliwości, same pytania bez odpowiedzi...
- Tato, chce po prostu wiedzieć, czy ta staruszka mówiła prawdę. Czy istnieje lek, sposób na uratowanie mamy - powiedziała wskazując ręką na pogrążoną w śnie Śnieżkę. - I czy ja mogę go zdobyć.
Ale on milczał i zaprzeczał. Nie wiedział nic o niezwykłych przodkach, ani o tajemniczym lęku. Emma zaciskała zęby ze złości i bezsilności.
Dość. Uwolnić umysł? Czemu to jest takie trudne? Za każdym razem, kiedy układasz swoje życie, kiedy odzyskujesz nadzieje i wiarę... mówisz, znajdę rozwiązanie, poradzę sobie... wtedy znowu los, cholerne przeznaczenie wali cię obuchem w głowę.
I choć wciąż oddychasz nie wiedząc dlaczego, trzymasz się na nogach pośród wirującej wokół pustki słysząc natarczywy głos mówiący ci: upadłaś - jesteś i byłaś tą pokonaną. 
Czy kiedyś będę tą wygraną, myślała Emma. Na pewno nie teraz stojąc w pokoju rodziców, patrząc na nieprzytomną matkę ułożoną przez troskliwych opiekunów na królewskim łożu - nie teraz patrząc w oczy ojca wiecznie czuwającego przy swojej ukochanej. Nie musiała o nic pytać, wiedziała, że jego serce pękało z każdym kolejnym słabnącym oddechem Śnieżki - za to serce Emmy rozpadało się od sekretów wychodzących na światło dzienne.
David podszedł do córki, do zmęczonego i nieszczęśliwego człowieka. Chciał ją pocieszyć, przytulić, lecz ona odsunęła się.
- Nie - zatrzymała go przenikliwym zimnem.
- Emmo, zacznijmy od początku, proszę cię... - odparł David dławiącym głosem.
- Ale gdzie jest początek? - wyrzuciła wściekle. - Kiedy jakiś facet wyruszył na poszukiwanie przeklętej wody, kiedy ktoś bez pytania okrzyknął mnie wybawicielką, czy teraz gdy umiera mama! Bo nie wiem, gdzie jest początek, ani co mam robić.
David próbował zachować spokój w całej tej pokręconej sytuacji, lecz wszystko było zbyt skomplikowane i takie zimne, cały świat wokół wydawał się piekielną lodową krainą, do której cała jego rodzina nagle została wepchnięta.
- Woda Życia nie istnieje - powiedział - to zapomniana bajka, a wierząc w nią narazisz tylko siebie na niebezpieczeństwo, nie opuszczaj mamy w takiej chwili.
Swan nie mogła powstrzymać grymasu, który wykwit na jej twarzy, miała się roześmiać, czy płakać?
- Więc poddajesz się, tato? - zapytała niedowierzająca. - Będziesz po prostu czekał na jej śmierć? I ty mienisz się bohaterem?
- To nie tak! - zaprzeczył rwąc się do przodu.
- Właśnie tak to wygląda i nie mów mi, że to bajka, bo czasami wydaje mi się jakbyśmy codziennie żyli w jakieś chorej bajce. Ale ja jestem prawdziwa i śmierć mamy również!
Zamilkła powoli cofając się do drzwi komnaty. Emmie nie wystarczyło jednak odwagi, aby w gniewie pożegnać z ojcem. Przylgnęła do starego drewna walcząc pomiędzy wściekłości a miłością do rodziców.
Niespodziewanie poczuła na swojej dłoni dotyk Davida, drgnęła ale nie spojrzała na niego.
- W całym tym zamieszeniu, proszę cię Emmo, pamiętaj jedynie kim jesteś.
- Tato, ale ja nie wiem kim jestem - odpowiedziała mu przymykając ciężkie powieki.
 - Jesteś naszą córką - odparł David nie chcąc wypuścić Emmy,  jego małej księżniczki w zbroi.
Lecz innej możliwości nie było.

Emma musiała potwierdzić, czy historia o przodku szukającym Wody Życia była prawdziwa. Czy bezimienny poszukiwacz okaże się jej bliski i prze wszystkim rzeczywisty?
Dlaczego dowiaduje się o tym teraz?
Bezczelny los?
Szansa, czy pułapka? Co innego pozostaje jej niż zaryzykować. Nie czuła, że ma coś do stracenia.
Skierowała kroki ku królewskiej bibliotece. Mieściła się ona w zamku i była, jak na wielką bibliotekę przystało, ogromna. Cóż... dla Emmy komnata z tysiącami starych ksiąg zawszę była przerażająca i zarazem strasznie pociągająca. Aż ciarki przechodzą po plecach od tajemnic jakie mogła skrywać.
Gdy Emma była dzieckiem spędzała w bibliotece tygodnie na zabawie w poszukiwacza zagubionych wspomnień. Wspinała się na najwyższe szczyty półek odkurzając swoimi sukienkami dawno osiadły kurz, rozrzucała książki i wynajdowała najciaśniejsze kąty w których mogła znaleźć upragniony skarb. Jednak ku jej rozczarowaniu największym znaleziskiem okazała się pożółkła od starości kartka z informacją "nie zbieraj malin po zmroku".
Jakże cenna uwaga, prawda?
Po wielu latach Emma znów była poszukiwaczką, lecz tym razem wagę znaleziska szacowała na cenę swojej przyszłości. Ruszyła więc przed siebie spoglądając na pierwszą półkę w której mogła znaleźć coś na temat genealogii swej rodziny - a przynajmniej ze strony Śnieżki.
Pierwsza księga została agresywnie wyrzucona po upływie mniej więcej pół godziny siedzenia w książkach i bezsensownych ryciach drzew genealogicznych.
Po drugiej wbijającej się w przestrzeń księdze Emma usłyszała cichy trzepot... hm? Trzepot skrzydeł... odwróciła się z irytacją i wściekłością, którą nabawiła się w trakcie poszukiwań.
Czyż jej życie nie jest koszmarną bajką? Nawet w bibliotece prześladują ją magiczne istoty.
- Niebieska - mruknęła księżniczka wznosząc oczy ku górze.
- Witaj Emmo - przywitała się mała, niebieska wróżka, która z gracją utrzymywała się w powietrzu. - Może mogłabym ci pomóc?
- Myślę, że to nie jest najlepszy pomysł - odparła Swan nie chcą słyszeć tych pełnym nadziei sentencji wróżek.
- Powiedź mi czego szukasz, a może będę znała odpowiedź.
- Och, nie potrzebuje pomocy wróżki chrzestnej, świetnie radze sobie sama.
Niebieska uśmiechnęła się wymuszonym grymasem i przysiadła na małym stosie książek leżących na stole.
- Nie dla mnie, lecz dla swoich rodziców, porozmawiaj ze mną - poprosiła cichym głosem, który rozchodził się w pustej przestrzeni biblioteki. - Szukasz Wody Życia. Nie wiem, kto ci o tym opowiedział, ale powinnaś porzucić tę myśl.
- Im więcej razy słyszę, że nie powinnam tego robić, tym bardziej mnie do tego ciągnie - powiedziała Emma przechylając leniwie głowę. - Z twoich słów wnioskuje, że Woda Życia istnieje, a więc mogę uratować mamę.
Zadrżała na myśl o iskierce nadziei, która właśnie narodziła się w jej duszy.
- Nie znasz ceny magii. Ani nie wiesz, co kryje w sobie opowieść.
- To mnie oświeć. Niech chociaż jedna osoba będzie ze mną szczera - wycedziła Emma, dodając zaraz łagodniejszym głosem. - Odpowiedź mi na przykład o moim przodku.
- O tym również wiesz - zauważyła Niebieska. - Skąd?
- Nie ważne - rzuciła Swan. - Czekam na wyjaśnienia.
Niebieska odetchnęła głęboko i w zaistniałej sytuacji przeobraziła się do ludzkich rozmiarów.
- Dawno temu na królewskim dworze żyła wyjątkowa rodzina, którą spotkało wielkie nieszczęście. Nieznana choroba dotknęła ojca trojga rodzeństwa. Wtedy zrozpaczeni synowie postanowi sięgnąć po zakazaną magie i wyruszyć po Wodę Życia. Nikomu nie udało się powrócić, nawet najmłodszemu synowi, który podobnie jak ty miał niezwykłą moc. Ty pochodzisz z jego rodu.
Serce Emmy ścisnęło się niespodziewanie, magia; z lękiem błyszczącym w oczach spojrzała na niebieską wróżkę.
- Istnieje szansa, że mógł odnaleźć wodę, prawda? - zapytała Emma pragnąc przerzucić temat.
- To wszystko jest tajemnicą, mroczną tajemnicą, Emmo. Nie wiemy, co stało się z braćmi... oni poświęcali wszystko, rodziny, synów... w pogoni za nieznanym. Jedyne, co wiemy na pewno ze starych podań jest to, że miejsce ukrycia Wody Życia jest niezwykłe i kryje w sobie zarówno dobrą jak i złą magie.
- Może to jest właśnie to, co powinnam zrobić, nie sądzisz? Może to jest moim przeznaczeniem.
- Albo twoją zgubą. Nie na darmo skarb został ukryty na wieki. Nie jest to tylko moje zdanie, ale i wszystkich magicznych stworzeń.
Emma zerwała się dotknięta nagłym impulsem. Dlaczego każdy zabrania jej mieć nadzieje?
- Nie zgadzam się - powiedziała. - Nie poświęcę jedynej szansy na ratunek mamy, ona nie zasłużyła na śmierć. Wszystko komplikujesz. Daj mi chociaż spróbować, gdyż nie chce siedzieć z założonymi rękami.
I tak czekała w ciszy na jakiś ruch ze strony Niebieskiej, lecz ona bez słowa spuściła głowę.
- Jeśli nie dla mnie, zrób to dla Śnieżki - poprosiła cicho Emma, jak jeszcze niedawno sama wróżka.
Nic. Rozczarowana obróciła się w stronę wyjścia. Więc skończyło się jak zwykle - jedna wielka porażka. Bo co miała zrobić z faktem istnienia skarbu? Co? Przekopać ogródek, czy przeszukać doniczki? Żaden przeklęty przodek, żadna magia nie wskaże jej, co powinna zrobić, ani od czego zacząć.
Jak samotnie ma odnaleźć drogę ku światłu?
- Emmo, zaczekaj!
Niebieska pojawiła się tuż przed twarzą Emmy znów w postaci małej wróżki.
- Nazywał się Nathaniel. W królestwie Moor istnieje miejsce, które wybudowała ukochana Nathaniela ku jego pamięci. Być może tam znajdziesz odpowiedź.
Oddech utknął w płucach Emmy - lecz teraz po prostu z ulgi. Odchyliła głowę do tyłu tłamsząc uśmiech, by po chwili powiedzieć zwykłe dziękuje.
- Śnieżka nie przeżyje do końca twojej wędrówki - przypomniała smutnym głosem Niebieska.
- O to nie musisz się martwić - odparła Emma z uśmiechem w geście pożegnania.

Najmłodszy z braci nie chcąc patrzeć na cierpienia ojca zatopił w jego klatce piersiowej dłoń i wyrwał z niej gasnące serce... dopóki trzymał w swoich dłoniach zaklęte serce, jego ojciec żył będąc jednocześnie martwym.
To najbardziej okrutna rzecz na świecie, wykraść komuś cząstkę jego jestestwa... pozbawić go woli! Ale to jedyna możliwość. Jedyna.
Emma nawet nie spodziewała się jak wielkie pociągnie to ze sobą konsekwencje.
Jednakże pierwsze kroki po wyjściu z biblioteki skierował do swojej komnaty, ukochanego miejsca pełnego wspomnień z którym zbyt często musiała się żegnać.
Kolejna wspaniałą przygoda, lecz jeszcze nigdy przyszłość nie wydawała się tak skomplikowana, niepewna jakby otoczona przez mgłę.
Emma przezwyciężając drżenie sięgnęła do szafy wyciągając z niej brązową torbę przypominającą w pierwszej chwili nieduży worek. Spakowała do niego koszule, jedną wygodną suknie i oraz ciemnoczerwoną pelerynę. Na siebie zaś ubrała dopasowane spodnie w nijakim odcieniu, cóż...  nie mogła się wyróżniać, co w jej przypadku było trudne; do tego biała koszula z skórzaną, ciepłą kamizelką i ciemne kozaki o długich cholewach, które mocno ściągnęła aż do kolan sznurówkami. Na koniec do pasa przypięła swój miecz z głupia nadzieją, że nie będzie musiała z niego korzystać.
Jeszcze trochę pieniędzy, zapasów... tak pełna lęku i wewnętrznego podniecenia przygodą mogła stwierdzić, że jest gotowa. Gotowa? Co ona sobie wmawia... po prostu poddaje się losowi.
W drodze do komnaty swojej matki Emma wpadła na David'a. Czy to dobrze, czy źle nie potrafiła określić. Ale chyba powinien wiedzieć.
- Emma! - zawołał z przerażeniem. - Wyruszasz na poszukiwania? - spytał, choć bardziej zabrzmiało to jak stwierdzenie faktu.
- Musze - odparła mu spoglądając na drzwi od pokoju Śnieżki. - Czy z mamą ktoś jest?
- Oczywiście - rzekł. - Nikt jej nie opuszcza. Ona może... naprawdę chcesz wyruszyć?
- Tato, mama nie umrze... a na pewno nie teraz. Nie dopuszczę do tego - powiedziała z przekonaniem. Czy zdoła to zrobić? Czy będzie wystarczająco silna? - Potem zdobędę dla niej lek, za wszelką cenę.
- Jak? O czym ty mówisz? - zaniepokoił się. - Co chcesz zrobić?
Emma nie odpowiedziała natychmiast. Podbiegła do drzwi komnaty i z krzykiem, nie kontrolując własnego głosu wygoniła przebywających tam Krasnali.
- Tato, ja muszę wyrwać mamie serce - powiedziała patrząc na zmieszanego ojca, lecz nie mogła zważać na jego zakazy, wkroczyła do komnaty barykadując drzwi.
Jak do tego doszło? Zawsze brzydziła się magią, była jak niepasujący kawałek dla jej stabilnego świata... tak bardzo broniła się przed mocą...
Och, musiała przywołać  to, czego najbardziej się obawiała - mrok. Tylko on będzie w stanie przebić się przez bariery i dotrzeć do serca.
Teraz! Nim David sforsuje nędzną barykadę podstawioną pod drzwiami.
Zatopił w jego klatce piersiowej dłoń i wyrwał z niej gasnące serce... w jej głowie rozbrzmiał głos staruszki.
Tak, muszę to zrobić... sięgnąć w najgłębsze zakamarki duszy... nie zastanawiać się - poczuć.
Och, David przedostał się do komnaty wbiegając jak szalony., lecz nagle zamarł.
Było już za późno. Emma walcząc o oddech trzymała w swojej dłoni bijące szkarłatne serce, a jej wzrok... tak głęboko wpatrzony w swoje dzieło był przerażający.
Małe, przypominające kryształ serce, tak cenne i takie kruche. Jednak, czy gdzieś tam w głębi pomimo bijącego światła nie skrywało iskierki ciemności? Tak. I to ona naprawdę przyciągała uwagę.
Musiała powrócić do rzeczywistości.
- To jedyna szansa - powiedziała łamiącym głosem zwracając się do ojca.
Lecz nagle Emma poruszyła się pod wpływem dziwnego przeszywającego zimna. Przeniosła swe spojrzenie na spoczywające w dłoni serce matki... zaczęło bić nierównym rytmem, aż w końcu rozpłynęło się w powietrzu. Znikło!
- Jak? - mamrotała zaciskając puste dłonie, które jeszcze przed sekundą ściskały niezwykłe serce.
- Cora - wyszeptał David przypominając sobie dawne słowa pewnej czarownicy, gdy wraz z Śnieżką zawierali przed laty układ.
Teraz twoje serce należy do mnie, Śnieżko. Przyjdę kiedyś po nie i po twoją córkę. Nie sprzeciwisz się ani mnie, ani przeznaczaniu Emmy.
Jak to szło? Magia zawszę ma swoją cenę.

Dzień zbliżał się ku zachodowi, a świat wraz z nim pogrążał się w ciemności, kolory blakły z każdą kolejna minutą. Ponad to zrywał się mroźny wiatr otaczający coraz silniej samotną postać kobiety pędzącej na rozpędzonym wierzchowcu.
Uciec, uciec jak najdalej i jak najszybciej.
Lecz musiała zwolnić widząc bramy miasta, musiała otrzeć łzy i przybrać kamienną maskę nieugiętej bohaterki.
Emma Swan znalazła się w tłumie ludzi, którzy na przekór dniowi właśnie teraz zaczynali swoje życie. Szum był ogromny, setki rozmów, śmiechów i krzyków łączących się w nieznośnej kakofonii dźwięków.
Och, czy kiedyś umilkną!
Przestańcie wieczne powtarzać wciąż od nowa te bzdury! Ile razy kłamstwo z ust ukochanej osoby uderzy w moje serce, myślała Emma, ile razy jeszcze będę musiała walczyć sama ze sobą, by móc komuś zaufać.
David nie miał wyboru, cały świat runął, a sekrety nie miały już znaczenia. Łamiącym głosem zmuszony był do opowiedzenia Emmie wszystkie o dniu jej narodzin, o układzie z Corą, która przy ostatnim spotkaniu przyrzekła im, że powróci zabierając serce Śnieżki. Jednak to nie była metafora. Tak okrutne pozbycie się Reginy z ich życia kosztowało wiele, lecz prawdziwą cenę magii płacą dopiero teraz.
To był wręcz realny ból, uświadomić sobie, że kłamstwem i tajemnicami odebrało się własnej córce wiarę w dobro i bohaterstwo.
Bez znaczenia, mruknęła głuchym głosem Emma opuszczając zamek - Ja ucznie to, co powinnam, a później...
Właśnie, co później nie miała pojęcia. Lecz teraz ściskając w dłoni niezwykłą rzecz, za która jeszcze parę dni temu była gotowa oddać cały majątek, Emma była gotowa na przygodę.
Zamiar był taki... wejść na ten przeklęty statek wkurzającego pirata. Wystarczyło zrobić krok, aby znaleźć się na kładce, która łączyła pokład z portowym chodnikiem.
Wystarczyło, ale... trzeba przyznać statek był imponujący, prawda? Wysokie żagle, które teraz oczywiście były zwinięte, lecz na otwartym morzu musiały wyglądać niesamowicie.
Nie, Boże! Nie upadłam jeszcze tak nisko by pertraktować z piratami! I jakby odpowiadając własnemu wnętrzu pokiwała głową, wypuściła oddech i powoli zaczęła się cofać.
Cofanie jest bardzo niebezpieczne, bo na przykład możesz wpaść na osobistego, wkurzającego pirata, chociaż nie, lepiej... kapitana. Zupełnie tak jak Emma, która zaskoczona miotała się w objęciach Kiliana.
- Możesz mnie puścić - fuknęła Emma.
- Jak sobie życzysz - odparł szelmowsko nie mogąc powstrzymać się od uśmiechu.
Emma odskoczyła natychmiast poprawiając strój, który został naruszony podczas niespodziewanego zderzenia.
- Co tu robisz? - zapytał Hook. - Racze wątpić, że księżniczka przybyła w odwiedziny.
- Zabawny jesteś - rzuciła gorzko. - Nic od ciebie nie chce, wychodziłam.
I natychmiast ruszyła do przodu, chciała go po prostu zignorować i wyminąć, ale Hook zastąpił jej drogę zmuszając by spojrzała na niego.
- Może jednak... wejdziesz na pokład - zaproponował nie pewnym głosem. - Wciąż masz coś, co należy do mnie.
Emma uniosła do góry brwi... ona miała inne zdanie odnośnie kwestii przynależności. Podniosła rękę do góry trzymając w palcach małą, ale jakże dobrze znaną nam magiczną fasolkę.
- O to ci chodzi? - zapytał z prowokującym uśmiechem. Szybko schowała fasolkę widząc nieznaczny ruch ze strony Hook\a.
Chcąc nie chcąc Emma idąc za Killianem weszła na statek.
- Co proponujesz? - spytał.
- Układ - odparła Swan. - Ja oddam ci moją fasolkę, a ty zabierzesz mnie statkiem na ziemie królestwa Moor. Potem nasze drogi się rozstają.
Hook przechylił głowę zastanawiając się nad słowami pięknej blondynki.
- Po co  ci statek? Nie możesz zrobić tego swojego... - zrobił dziwny ruch rękoma.
- Nie zamierzam używać magii - przerwała mu zirytowana Emma. - Wcale mnie nie znasz.
- I tego się boje - odparował.
- Nic, zapomnij!
- Zaczekaj! - zawrócił ją, by powiedzieć - Witaj na Jolly Roger, Swan.
Hook wyciągnął dłoń, a Emma z wahaniem uścisnęła ją - układ został zatwierdzony.
- Tylko pamiętaj - rzekł do niej - póki jesteśmy na pokładzie ja jestem kapitanem... na tym statku ludzie wykonują moje rozkazy.
Emma prychnęła odchodząc od Killiana.
- A co z fasolką? - rzucił.
- Dostaniesz ją, jak dopłyniemy do Moor.
- Nie ufasz mi?
- Sam sobie odpowiedź - odparła odwracając się nie niego plecami.
Ach, a sądził, że zdoła trzymać się od niej z daleka.

Macie już dość tajemniczych układów w Zaczarowanym Lesie? Brudy przeszłości zawiązują się z przyszłością, lecz to nie koniec. Ciekawi?
Działo się to jeszcze tego samego wieczoru, kiedy Emma trafiła na Jolly Rogera, gdy ciemność całkiem opanowała świat, a na niebie pojawiły się miliony gwiazd.
Swan widziała jak Hook opuszczał statek, ale do głowy jej nie przyszło, aby go śledzić. Miała dość własnych problemów, nie obchodziły ją pirackie ciemne sprawki.
A może powinna? Gdyby tylko wiedziała na jakie spotkanie pędził Hook pod osłoną nocy.
Wyszedł poza miasto, gdzie kilkanaście metrów dalej samotnie stała czerwona kareta. Zbliżył się do niej, ale nie wszedł, czekał, aż drzwi same otworzyły się zapraszając do go środka.
- Zapraszam kapitanie - powitał go kobiecy głos.
Killian ociągając się wskoczył do pełnej przepychu karocy, mimo wszystko czuł się w niej wielce niezręcznie.
- Miałaś racje, księżniczka przyszła dzisiaj na mój statek i kieruje się do królestwa Moor.
- Och - roześmiała się jego towarzyszka. - A nie mówiłam, jest taka naiwna, zupełnie jak jej matka...
Hook spojrzał w jej oczy nie podnosząc głowy do góry. Cora nic się nie zmieniła, wciąż była okrutna, nieprzewidywana i wyniosła niczym prawdziwa królowa serc. Przede wszystkim była jednak egoistyczna.
- Nie będzie łatwo jej pilnować - odparł Hook na przekór przekonania Cory o naiwności Emmy.
Cora nie odpowiedziała, sięgnęła do leżącej obok szkatułki. Otwierała ją powoli, jakby z czcią, a jednak towarzyszyło temu zupełnie odwrotne uczucie.
- Wiesz co to jest? - spytała pokazując zawartość Killian'owi.
Nie było wątpliwości. - To serce - odparł.
- To serce wyrwała Emma swojej własnej matce... oj... wystarczyło ją tylko nakierować na właściwą ścieżkę. A ty, pomóż jej odnaleźć skarb, jej upragnioną Wodę Życia - mówiła głosem pełnym drwiącego szyderstwa. - A przysięgam znajdziesz i coś dla mnie i dla siebie naprawdę wyjątkowego.
- Co dokładnie?
- Mrok... mrok i władzę, silniejszą niż posiada Mroczny. Zemścisz się, kapitanie. Bo tylko na tym ci zależy, prawda?
- Tak - odpowiedział Killian zaciskając zęby. - Tylko na zemście.

Koniec części pierwszej

❀❀❀

Długaśny wstęp opowiadania zakończony! Cieszycie się? Bo ja bardzo, teraz najlepsze przed nami. Jupi! Oby dobrze ułożyłam historie o Wodzie Życia... to bardzo trudne poskładać wszystko w całość, w dodatku większość wymyślam na bieżąco... Oceńcie, proszę! Dlaczego koniec części 1. - gdyż jest to zakończenie pewnego etapu i na poprawę humoru po odcinku powiem, że teraz praktycznie przez cały czas Emma będzie podróżowała wraz z Killianem, a co z tego wyniknie.. zobaczycie!
Pisząc rozdział miałam cudną refleksje, czy aby nie powinnam pójść na przystań najbliższego miasta i zacząć chodzić do tyłu... może wpadnę w końcu na swojego wymarzonego, wkurzającego pirata? Hm? (co prawda pirata rzecznego, nie mieszkam przy morzu, a szkoda...)
A kim jest ta piękna pani obok? To Sharon Den Adel, wokalistka cudownego zespołu Within Temptation. Dlaczego o tym piszę... ponieważ Sharon stała się dla mnie inspiracją do stworzenia nowej postaci, która pojawi się już w następnym rozdziale! Jest cudna, bajkowa i ... (och nie mogę zdradzić!). Oglądacie premierowe odcinki OUAT? Odcinek 2. był cudny pod każdym względem, z czego pamiątka... obrazek po niżej mojego wykonania, piękna scena Emmy z Śnieżką :)  Dobra, tym akcentem kończę. Do zobaczenia!


6 komentarzy:

  1. Nareszcie! Już nie mogłam się doczekać!
    Rozdział cudowny, jak poprzednie. Przyznam, że też piszę opowiadania i dzięki tobie naprawdę mam niesamowitą wenę! Jesteś wspaniała! Ty i twoje pomysły!
    Och, wystarczyło tylko kilka rozdziałów, bym już do reszty zakochała się w twoim ff. Nie mogę się doczekać następnych rozdziałów. ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ♡ Moja wyobraźnia nie jest do końca normalna, ale cieszę się strasznie, że Tobie się podoba! ♡ Ale to był dopiero początek, teraz dopiero zacznie się prawdziwa zabawa!!! Podczytywałam Twoje opowiadania, ale jest ich tak dużo i chyba piszesz od dawna więc jestem strasznie nie w temacie, tyle piszesz, że aż Ci zazdroszczę, mistrzostwo! :)

      Usuń
    2. A dziękuję, nie wiedziałam, że się zainteresujesz moim "takim tam" tworzeniem :D Szczerze mogę, jednak powiedzieć, że mój talent nie dorównuje twojemu :)

      Usuń
  2. O Boże to jest genialne *.*
    Zakochałam się, naprawdę :3 masz genialny pomysł i potencjał i mam nadzieję że tego nie zmarnujesz
    No i Killian ❤ Boski
    Nie mogę się doczekać dalszego ciągu tej historii jestem mega ciekawa
    Życzę weny i powodzenia w szkole!
    Laciata <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie dziękuje :) To naprawdę wspaniałe uczucie otrzymywać tyle komplementów od Was, pisanie to ogromna przygoda pod każdym względem! No i oczywiście zgadzam się co do Killiana - boski ♡
      Dziękuje! :)

      Usuń
  3. 48 years old Executive Secretary Bernadene Simon, hailing from Val Caron enjoys watching movies like "Sea Hawk, The" and Hunting. Took a trip to Historic City of Meknes and drives a Ford GT40 Prototype. znajdz te informacje tutaj

    OdpowiedzUsuń