♫ Emme Swan obudziło skrzeczenie mew w oddali, natarczywe światło przedzierając się przez powieki, kujące w oczy. Co dzieje się wokół? Co działo się kilka godzin temu? Tkwiła pomiędzy światem sennej otchłani a rzeczywistości.
Czas się obudzić księżniczko, wydawał się wołać głos z oddali.
Lecz nie teraz, mówił na przekór zmęczony umysł. Pragnął on pozostać w błogim stanie niewiedzy.
Obudź się. Po co? Ach, czemu te cholerne ptaki nie ucichną? A ten głos? Ten ból, coraz intensywniejszy. Zdaje się, że wystarczy jeden ruch by zostać rozerwanym na strzępy.
Ramie szczypało i rwało, mięśnie odmawiały posłuszeństwa.
Koniec. Emma zerwała się zaciskając pięści, były pełne złocistego piasku. Otworzyła oczy.
- Wstała, księżniczka - powitał ja zirytowany głos kapitana Hooka.
Nie wiedziała dlaczego, ale zapragnęła przezwyciężyć ból w całym ciele i rzucić mu prosto w twarz tę garść piachu, którą wciąż ściskała. Ale nie było na to czasu. Obejrzała się niepewnie, znajdowali się na plaży, to jasne - lecz gdzie byli dokładnie? Co oni tu do cholery robią? Razem.
Byłoby łatwiej skupić myśli, gdyby nie szarpiące ramie i ten irytujący ból w potylicy głowy. Zabawne, że to właśnie on przywrócił wspomnienia na swoje miejsce.
- Clarissa - Emma z cichym przerażeniem wypowiedziała imię morskiego widma. - Później Garett i twoja załoga.
- Tak, ale chyba należałoby powiedzieć "moja była załoga" - warknął Jones.
Emma nie pamiętała całości ataku, tylko strzępy. Radowała się pokonaniem Clarissy, gdy załoga zbudziła się z hipnotycznego snu. Przestraszeni, wściekli, a może po prostu chytrzy? - wykorzystali sytuacje i zaatakowali.
Emma dostała w głowę, straciła przytomność. Hook próbował uspokoić załogę, było to jedynym wyjściem, gdyż samotna walka przyniosłaby zgubę obojgu.
- Obwiniasz mnie? - spytała nie patrząc na niego, jedynie na horyzont morza, który nie nosił żadnych śladów ludzkiego istnienia. Jolly Roger odpłynął, pewnie z nowym kapitanem Garettem... było jej naprawdę przykro.
- Cholera Swan, straciłem załogę i statek! Jestem cholernym kapitanem i straciłem statek.
- Przepraszam - odpowiedziała sucho, na nic więcej nie było jej stać.
W chwili, gdy oboje milczeli Emma postanowiła opatrzyć swoja ranę - niepotrzebnie - ktoś zrobił już to za nią i dobrze wiedziała kto. Hook odmył ranę i przywiązał ją czarną szmatką, skrawkiem swojej koszuli.
Podziękowała mu skinieniem głowy.
Właściwie to on tę ranę zadał, ale Emma nie chciała wracać do tych chwil. Były zbyt intymne, emocjonalne i zupełnie nie potrzebne im w tym momencie.
A Jones? Nie przestawał wpatrywać się w księżniczkę pragnąc być na nią zły, wściekły. Jeszcze nigdy przez kobietę nie stracił statku, najważniejszego miejsca w życiu pirata. Stał się bezdomny, jak podrzędny złodziejaszek. Tym go uczyniła ta piękna, zgubna księżniczka!
Lecz przecież nie mógł pozwolić jej zginąć, była zbyt cenna dla świata, zbyt droga...
W co ja się wplątałem? Pytał Killian samego siebie odchodząc na parę kroków. Emma wciąż siedziała na piasku i jak mógł zgadywać także zbierała własne myśli. Powinienem w ogóle nie brać roboty od Cory, zapewne istnieje inny sposób na zemstę na Krokodylu niż szukanie Wody Życia. Dlaczego zachciało mi się igrać z magią.
Kłopoty, kłopoty - podpowiadała intuicja przy ich pierwszym spotkaniu, ale Emma była taka hipnotyzująca, jej uśmiech i hardość ducha. Na statku myślał, że może ją uwieść, złamać - ale im bardziej próbował, tym bardziej zaniechiwał planów. To ona uwodziła jego.
Spojrzał na Emme ponownie, wciąż wyglądała pięknie pomimo wszystkiego, co przeszła. Nie, nie mógł tak myśleć, wziął głęboki wdech i zaczął sucho.
- Sądząc po tym jak blisko byliśmy celu będąc jeszcze na statku, to właśnie stoimy u brzegów krainy Moor. Tam gdzie chciałaś być, moja księżniczko. Ja dopełniłem swej części umowy, zabrałem ci do Moor. Teraz ty dopełnij swojej, oddaj mi magiczną fasolkę. Pójdę w swoją stronę, by odzyskać statek, a ty w swoją... po cokolwiek tu przybyłaś.
To będzie koniec, przyznał w duchu. Teraz jest koniec.
Emma wzruszyła ramionami.
- Nie mam jej.
- Jak kto? - wyrwało mu się zbyt ostro, niczym syk.
- A widzisz gdzieś tu moje rzeczy? Wszystko zostało na statku. Fasolka była schowana pod materacem... - zacięła się - wiesz pryczy... - dodała, lecz z każdą sekundą traciła zainteresowanie kapitanem.
To coś rysującego się w oddali lądu przyciągało jej wzrok, zaczynało się tuż przy skarpie i schodziło dalej w stronę zielonych łąk - ruiny.
Grób Nathaniela.
Emma poderwała się z nową energią, zaczęła biec.
- Jak tylko wrócę do zamku wynagrodzę ci fasolkę... czym tylko, oczywiście w granicach... będziesz chciał - mówiła bez ładu, nawet na niego nie patrzyła. - Jak się nie mylę, niedługo będziemy mogli tam się spotkać - wyminęła go, na odchodne krzycząc. - Do zobaczenia, piracie!
☸ ☸ ☸
♫ Ruiny.
To mogło być wszystko.
To było nieprawdopodobne.
Nawet jeśli się rozczaruje, nie ważne - dodarła aż tutaj i dotrze jeszcze dalej.
Emma biegnąc w stronę pagórka wyobrażała sobie jak przytula mamę, jak mówi jej że wszystko dobrze się skończyło, tak jak zawsze wierzyła. Postanowiła także, że nie będzie robiła kłótni rodzicom o wydarzenia z dnia swoich narodzin. Zła królowa odeszła, a Cora jeśli takiej zapłaty pragnęła, to już ją otrzymała. Wycierpieli zbyt dużo, myślała nie wiedząc, że cała historia jeszcze się nie zakończyła, a wręcz to ona odgrywa w niej główną role.
Na wzgórzu Emma zastała jedynie gruzy i niesamowity widok na morze, sentymentalny i pełen nadziei na lepszą przyszłość. Patrzała w kierunku swojego królestwa - nie - domu i czuła ból tęsknoty.
Czyżby w tym samym miejscu stała ukochana Nathaniela witając nowy początek i żegnając smutną przeszłość?
Emma obróciła się wokół własnej osi szukając punktu zaczepienia.
Otaczały ją cztery kolumny, dwie z nich były przewrócone, a środek zdobiły nierówne kwadratowe płytki. Miejsce tak oddalone od ludzi, otoczone z jednej strony przez łąki i las, z drugiej przez morze. Czuła się niepewnie stawiając pierwsze kroki na kamieniach i jeszcze to uczucie, które mówiło jej, że odnalazła nareszcie... sens.
Tylko od czego zacząć? pytała szczęśliwa.
- Swan! - usłyszała kłos kapitana.
- Nie miałeś iść szukać szczęścia - rzuciła na odchodne nawet nie patrząc na niego.
- Oszukałaś mnie - powiedział z przekąsem. - Znowu.
- Naprawdę chciałam oddać ci fasolkę - odrzekła obracając się, nagle wstrzymała oddech. Był tuż za nią, jakim cudem go nie usłyszała, gdy podszedł tak blisko. Zbyt blisko. Na jego ustach zagościł szelmowski uśmiech.
- Taka była umowa - dodał Hook.
- Wiesz, jeśli to cię pocieszy, to nadal uważam cię za niebezpiecznego pirata.
Emma odsunęła się przeczesując nerwowo swoje jasne włosy, nie powinna pozwalać mu się tak zaskakiwać.
- Tak, miło mi, Swan, zważywszy na okoliczności, w jakich się znalazłem dzięki tobie. Czego tu szukasz? - zapytał przysiadając na zwalonej kolumnie.
Emma powoli dosiadła się do niego, mięśnie wciąż bolały.
- Mogłabym ci powiedzieć, ale czy mnie nie zdradzisz?
Kapitan spróbował zaśmiać się, naprawdę? Czy nie zdradzał ją cały czas mając układ z Corą? Przecież to właśnie robił mimo coraz bardziej ciążącego poczucia winy. Emma prychnęła uważając śmiech za naigrawanie się z niej samej.
- Słyszałeś o Wodzie Życia?
- Niewiele - odpowiedział szeptem, był zaskoczony.
Mówiła dalej, nie bez powodu.
- Szukam jej, aby uratować mamę. Wiesz ja użyłam magii, by... - słowa wciąż grzęzły gdzieś w gardle, spojrzała na niego szukając zrozumienia, skinął głową. On wiedział, przecież nakrzyczała na niego wtedy przed karczmą, wylewając żale wraz z swymi sekretami. - Użyłam magii, by wyrwać jej serce. By móc ją uratować - mówiła pełna wiary w swoje słowa. - Woda Życia może ją uratować.
- Chcesz znaleźć to tu? W Moor?
- Tak - przyznała. - Woda Życia, to jedyny sposób, aby uratować resztki mojego dawnego życia. Wiem, kto jej szukał i być może zostawił jakieś wskazówki.
- Skąd masz pewność? Skąd wiesz to wszystko - drążył temat Hook, przecież wiedział o wszystkim, nie musiał więc pytać. Chciał jednak wiedzieć, w jak wielkim niebezpieczeństwie postawiła księżniczkę jej własna wiedza.
- Przypadek, ale w naszym świecie nie ma przypadków. Sądzę, że nawet moja magia nie jest przypadkiem. Przepowiedziano, że zrobię coś dla królestwa i chyba już wiem co.
Killian uśmiechnął się niepewnie, może zbyt nerwowo i wbił wzrok w ziemię. Pomyślał, że Emma jest pewna swego bliskiego, szczęśliwego zakończenia, ale Cora oszukiwała ją - ona szukała końca.
♫ Zmrużył oczy nie przestając przyglądać się płytą.
- Coś jest nie tak - mruknął. - Emmo, sądzisz, że znajdziesz tu jakieś wskazówki?
- Tu? - powtórzyła. - Wskazówki są w miejscu pamięci pierwszego poszukiwacza Wody Życia. Może to tylko zwykłe ruiny, ale...
Hook podniósł się i przeszedł po płytach w pewnym momencie przystając.
Emma podeszła bliżej, ale odsunął ją.
- Przynieś mi coś do podważenia tego - zawołał i przykucnął przy jednej z płyt.
- Co? - wymsknęło się jej, ale zrobiła o co prosił. Po chwili wróciła z jedynym znaleziskiem, czyli niedużym, okrągłym kijem. - Może być?
Skinął głową sprawdzając, czy drewno jest wystarczająco mocne. No cóż, powinno dać radę, pomyślał i zaczął siłować się z płytą. Poszło łatwo, nie tego oczekiwał. Wysunął płytę odsłaniając niewielką wnękę, choć na tyle dużą, by przepuściła człowieka.
- To wejście i... schody?
- Nie mylisz się, kochana - odparł posyłając jej szeroki uśmiech.
Emma odwzajemniła go.
- Przebiegły z ciebie pirat - powiedziała z uznaniem.
- Niebezpieczny - poprawił ją. Emma prychnęła rozbawiona.
Zapanowała cisza, Swan przykucnęła obok wnęki nie przerywając ich milczenia. Tym razem to ona znalazła się zbyt blisko kapitana.
- Dziękuje - powiedziała z powagą prawdziwej księżniczki, a po chwili zastanowienia dodała. - Dlaczego tu jesteś? Dlaczego nie wyruszasz w podróż swojego życia?
- Prędzej, czy później odzyskam statek - odparł powoli. - Na razie ty... zapowiada się doskonała przygoda z tobą. Idę pierwszy - zawyrokował.
- Nie - zaprzeczyła twardo - jak powiedziałeś, to moja przygoda.
Hook prychnął rozbawiony.
- Dobra, jak sobie życzysz księżniczko - powiedział podając jej dłoń.
Emma odetchnęła przyjmując jego pomoc, jednak nim to zrobiła spojrzała na niego myśląc, tym razem z pewna dozą obawy, że Killian Jones to prawdziwie niebezpieczny pirat, a ona...
Nie myśl, działaj - poprawiła się - wykorzystaj chwile.
Zeszła w dół po niewielkich kamiennych schodach. Było naprawdę ciasno i już po paru chwilach czuła się cała brudna. Martwiła się trochę o swoją ranę, dopiero co została opatrzona.
Wędrowała macając ścianę i o dziwo szybko znalazła to, czego szukała. Zważyła pochodnie w dłoni, nie była zbyt zniszczona, powinna się jeszcze nadać. Czyżby los się odwrócił?
Czuła, że Hook także zaczął schodzić w dół, pośpieszyła się więc stawiając pierwsze kroki na pewny grunt.
- Ciemno - usłyszała za swoimi plecami jego głos, był obok.
- Chwila - powiedziała przymykając powieki. Przesycone wilgocią i stęchlizną powietrze wpadło do jej płuc. Kiedy otworzyła oczy, pochodnia paliła się. - Magia - szepnęła nie pozwalając dojść do głosu żadnym negatywnym uczuciom, tylko nadziei.
- Idziemy, Hook?
Spojrzała na niego, zbyt intensywnie przypatrywał się ścianie. Co tam było? zastanawiała się podążając za jego wzrokiem. Podeszła bliżej.
Nie wierzyła, musiała tego dotknąć. Jej palce zagłębiły się w wyżłobieniach tajemniczego napisu, który choć z trudem potrafiła odczytać.
To było imię, Nathaniel.
A pod spodem poświęcony nadziei.
Krótki rozdział, ale zanosi się, że teraz właśnie będę takie pisała. Ogólnie jestem już tak w połowie ff, z moim tempem pisania pewnie za rok go zakończę ;) A wytrwałym, którzy już są ze mną rok dziękuje. Tak właśnie, za miesiąc mija mi rok bloga. Nie przewidywałam tak długiego pisania... cóż jak jest, tak jest.
A ja? Jakoś sobie żyje. Przez większość czasu pracuje, każda praca wymaga zaangażowania, a już praca dziennikarza szczególnie. Ja jako, że jeszcze nawet studiów nie zaczęłam, ani samodzielnego życia, mało o tym wiedziałam, zaznaczę ten użyty czas przeszły. Ale jest naprawdę ciekawie i stale uczę się czegoś nowego, tego właśnie chciałam. Dziennikarstwo super, lecz z studiowania historii nigdy nie zrezygnuje. Och, już kończę. Jeśli będą jakieś błędy w rozdziale, przepraszam, troszkę boli mnie głowa.
Do zobaczenia!
Ps. Za dwa rozdziały, będzie niesamowita scena!! W końcu jakaś konkretna!

